pitu, pitu…

Szatan mym pasterzem, nie brak mi Nietzschego

pitu, pitu… header image 1

Masa krytyczna

July 2nd, 2008 · 7 Comments

dwie scenki:

1. jakies dwa lata temu jadac ujazdowskimi w warszawie zauwazylem rowerzyste smigajacego slalomem po obu pasach tej ulicy blokujacemu tym samym przejazd jadacym za nim samochodom. przed nim powietrze, za nim maly korek. mijajac go zatrabilem krotko sugerujac zeby trzymal sie kraweznika. zrobilem to w trosce o jego dobro. zderzenie z autem ktoremu w ramach slalomu wjechalby pod kola mialoby wiadomy dla niego skutek. pareset metrow dalej zatrzymaly mnie swiatla na skrzyzowaniu. gosc dojechal do nich w pelnym pedzie, wyjechal mi z kopa urywajac lusterko, naplul na szybe i pomknal w w boczne uliczki pokazujac faka.

2. zeszlej zimy wychodze z domu w centrum warszawy. snieg pada tak ze nic nie widac. mroz jak cholera. w polaczeniu z rozkopanym ustawicznie miastem i piatkowym wieczorem daje to gigantyczny korek. patrze i co widze? Mase Krytyczna i… kolesia ktory mi uwalil lusterko w pierwszym szeregu tego protestu. obsmialem sie jak norka widzac zadowolone miny “aktywistow” i nie mniej rozbawione twarze kierowcow. samochodziarze zamkniecie w ocieplanych pojazdach mieli niezla polewe z “dzialaczy” grzeznacych w mrozie, sniegu i blocie w imie pokazania chamom za kolkiem gdzie jest ich miejsce.

tyle mialbym do powiedzenia w temacie Masy Krytycznej. dodam tylko ze cala ta akcja jest dowodem na zupelne niezrozumienie praw rzadzacych swiatem. kierowcy nie sa przeciwnikami rowerzystow, ani odwrotnie. wine za korki, brak miejsc postojowych, sciezek rowerowych ponosza wladze miast, a cala ta MK przypomina mi bitwe dwoch grup niewolnikow ktorzy bedac za slabi zeby podniesc reke na swego pana szlachtuja sie nawzajem ku uciesze wladcow.

→ 7 CommentsTags: bla bla

Pogrzeb w rodzinie

June 26th, 2008 · 14 Comments

Wołowina zaliczyła trzy zgony w ciągu ostatniego miesiąca. Pierwszy zjarał się kolektor. Made by Sagem. Jak na francuza to i tak długo brykał.Tydzień później utleniły się kable odchodzące od akumulatora. Efekt to brak zasilania rozrusznika i zgon bolidu. Kolejny tydzień przyniósł spadek mocy na niskich obrotach. Winę ponosił sparciały przewód dostarczający paliwo do silnika. Po odebraniu auta z ostatniej naprawy czuje, że rewelacyjny dotąd system wspomagania zaczyna momentami chodzić jak czołg.

Jak na dwunastoletni samochód to całkiem spora liczba awarii. Kontrastem do tego jest Mazda 626 która była przez 14 lat w użytkowaniu pewnej bardzo bliskiej mi osoby i jedyne co trzeba było przy niej robić to wymiana oleju, filtrów i dolewanie paliwa.

Wygląda na to, że mój pierwszy, ukochany i wynoszony przeze mnie nad niebiosa samochód zbliża się do końca swego żywota. Jakby wyczuwąjąc me myśli dziś dał popis swoich możliwości na drodze między Nieporętem i Serockiem. Na plecach terenowe Audi migające światłami. Przepuszczone hamowało ostro przed każdym zakrętem. Redukcja biegu, wejście z 120 do 140 km na godzinę, ostry zakręt i Wołowina pokonała nowoczesnego potwora i jego kierowcę wyprzedzając go o dwa kolejne auta.

Po dojechaniu do domu siadłem na schodach i popijając wino przypatrywałem się sylwetce mej ulubienicy. Sporo ze mną przeszła, zrobiła parędziesiąt tysięcy kilometrów. Kupiona przy stanie licznika 131 tysięcy, w niecałe trzy lata doszła do 200.W sumie to może niewiele, ale jak na staruszkę sprawowała się całkiem nieźle.

Popijając wino i przypatrując się jej sylwetce, zastanawiałem się co z nią zrobić. Sprzedać? Bez sensu. Samo wyposażenie jest więcej warte niż dostenę po sprzedaży. Oddać komuś w formie prezentu? Niemoralne, wiedząc ile kosztuje paliwo do niej i najmniejsza naprawa jakich wkrótce będzie z pewnością bez liku. Zachować dla potomności? Absurd.

Mam potężny dylemat.

Zanim jednak postanowię co zrobić z mą mechaniczną przyjaciółką będę musiał zapewnić sobie transport mej boskiej pupy. Wybór padł na Mazdę 6 Wagon. Waham się wciąż, czy wybrać wersję Sport z 230 konnym silnikiem palącym tyle co Wołowina; ot w ramach gestu szacunku dla odchodzącej w niebyt oblubienicy, czy 145 konny standard palący na poziomie 7 litrów na setkę.

W faszystowskim reżymie jaki panuje według co poniektórych w USA zapłacę za 2 letnią Miazgę* tyle, co za za 10 letnią Wołowinę u nas w kraju.

Zegar zacząl tykać.

* Copyright by Ravs

→ 14 CommentsTags: bla bla

80 baniek na czysto

June 20th, 2008 · 2 Comments

Lecha Wałęsa zapowiada, że na drodze sądowej będzie się domagał po 20 milionów złotych od każdego, kto głosił będzie publicznie, że miał współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa, jako TW „Bolek”.

Wietrze tu sposób na niezły biznes. Wałęsa obiecał mi swego czasu, że dostanę od niego 100 milionów złotych na rozpoczęcie życia w “nowej Polsce”. Co prawda miało to miejsce przed denominacją, ale też nikt wtedy nie mówił, że obiecana suma wypłacana będzie w starych pieniądzach. Dysponując dobrym papugą można więc zrobić niezły interes.100 baniek, minus 20 daje okrągłą sumkę 80 milionów. Po spłaceniu prawnika i datku na biednych zostanie mi spora suma na spokojne życie na poziomie jakim obecnie dysponują jedynie beneficjenci okrągłego stołu.

Gra jest warta świeczki więc zaryzykuję: Twierdzę, że Lech Wałesa był w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku agentem SB o pseudonimie Bolek.

Biegnę szukać papugi. Pa.

→ 2 CommentsTags: Polityka